Stefan trafił do schroniska chudy i zabiedzony. Pierwsze tygodnie spędził w szpitalu, gdzie leczono u niego kaszel. Dziś jest już zdrowy, odzyskuje brakujące kilogramy i z radością korzysta z tego, co schronisko ma mu do zaoferowania, mimo że nie może mu dać wiele.
Mimo że wcześniej nikt o niego nie dbał, Stefan lubi ludzi. Cieszy się z każdego kontaktu z człowiekiem, chętnie daje się głaskać, uwielbia spacery i chwyta każdą minutę spędzoną poza boksem u boku swoich ludzkich towarzyszy.
Choć jest z nami dopiero od stycznia, zdążył już zdobyć serca wielu wolontariuszy. Stefan ma wśród nich mnóstwo znajomych– każdy chce iść z nim na spacer. Spacery ze Stefanem są rezerwowane niczym wizyty w najlepszej pięciogwiazdkowej restauracji, wolontairusze chcą je rezerwować nawet dwa tygodnie do przodu. Nikt nie chce przegapić okazji do spotkania z nim. To wyjątkowa psia osobowość, która zaraża uśmiechem i pozytywnym nastawieniem do życia nawet największe marudy.
A Stefan? Nieświadomy całego zamieszania, większość dnia spędza w boksie. Przez 23 godziny na dobę czeka: czy uda się jeszcze wyjść? Czy zajrzy opiekun z dodatkowym ciepłym posiłkiem, który ogrzeje go w mrozy? Schroniskowe życie, nawet dla najbardziej rozchwytywanego psa, jest nieustannym czekaniem.
Mamy ogromną nadzieję, że Stefan, mimo że jest sporym psem, nie zabawi z nami długo. Że ktoś poza wolontariuszami dostrzeże, jaki jest wyjątkowy, i zdecyduje się dać mu prawdziwy kochający dom.
❤️ Chcesz poznać Stefana?
Umów się na zapoznanie i daj mu szansę.